W drewnianych kinkietach najłatwiej o dwa skrajne błędy: zbyt masywną oprawę w małym wnętrzu albo zbyt subtelny detal w przestronnym pomieszczeniu. Drewno ma wyraźną obecność wizualną, dlatego proporcje są tu ważniejsze niż przy metalach czy bieli. Jeśli ściana jest wąska, a na niej dodatkowo wieszasz grafikę lub lustro, kinkiet powinien być lżejszy w bryle i mieć czytelną linię. W dużym salonie można pozwolić sobie na mocniejszy element, ale warto pilnować, by nie „ciążył” w górnej strefie ściany. Dobrze działa zasada równowagi: im ciemniejsze drewno, tym bardziej pomaga mu smuklejsza forma.
Drugą sprawą jest kierunek światła. Przy drewnie chodzi o to, aby podkreślić materiał, a nie go „spalić” kontrastem. Oprawy z osłoniętym źródłem i kontrolowanym strumieniem wyglądają bardziej elegancko, bo światło nie razi, tylko buduje plamę na ścianie. Jeśli zależy Ci na nastroju, wybieraj kinkiety dające łagodne rozproszenie i miękki cień. Do funkcji użytkowej, na przykład do czytania, lepiej pasują konstrukcje z wyraźnym kierunkowaniem i krótszym „odskokiem” od ściany, dzięki czemu światło trafia tam, gdzie trzeba, bez przypadkowych refleksów na suficie.
Warto też świadomie łączyć rysunek słojów z geometrią wnętrza. W aranżacjach spokojnych, opartych na prostych płaszczyznach, dobrze pracuje drewno o wyrazistym usłojeniu, bo wnosi fakturę bez zmiany kolorystyki. Gdy we wnętrzu jest dużo wzorów, lepsze bywa drewno bardziej jednolite, z subtelną strukturą, żeby kinkiet nie konkurował z tkaniną, dywanem czy okładziną ściany. To samo dotyczy detali: czarna śruba, metalowy wspornik czy widoczny przewód potrafią dodać charakteru, ale w nadmiarze wprowadzają chaos.
Na koniec temat barwy światła, bo ona „ustawia” odbiór drewna. Ciepłe światło zwykle podbija naturalne tony i daje efekt przytulności, neutralne trzyma nowocześniejszy, bardziej klarowny obraz materiału. Jeśli w mieszkaniu masz już lampy sufitowe lub plafony w określonej temperaturze, kinkiety powinny do nich pasować, inaczej ściana zacznie wyglądać na przypadkowo doświetloną. Równie ważne jest, by źródło światła nie eksponowało niedoskonałości tynku. Przy bocznym świeceniu każda nierówność staje się widoczna, więc przy ścianach „żyjących” lepiej sprawdza się delikatne rozproszenie niż ostry snop.
W kontekście doboru konkretnych rozwiązań pomocne bywa przejrzenie przykładów w Tomix.pl, bo w jednym miejscu widać różne proporcje, kierunki świecenia i wykończenia drewna, co ułatwia dopasowanie kinkietu do stylu wnętrza bez przypadkowych dysonansów: inspiracje z Tomix.pl
